normalny, spokojny, ostatni wieczorny spacer. znamy się na wylot, ona zna moje słowa i gesty, ja jej ruchy i zamiary. wiem, kiedy będzie awantura, wiem, kiedy muszę skrócić smycz. po prostu idziemy obok siebie, nie muszę się rozlądać dookoła siebie, martwić się o inne psy, o strach, o dziwne zachowania. tak dobrze znam swojego psa. jej potrzeby i nastroje. nie muszę się zastanawiać, czy jakiś mój ruch źle na nią wpłynie.
doceniam tą relację. ufamy sobie, polegamy na sobie nawzajem. mamy silną więź, tworzymy zespół. jestem dumna z tego, jaki jest mój pies. cieszę się, że jest właśnie taka.
na tym to właśnie polega. to jest prawdziwe szczęście posiadania psa. idziecie razem, z pełnym zaufaniem, myślisz o tym jak jest świetnie, a pies wącha sobie spokojnie trawkę. spokój i harmonia. dopasowanie.
niedziela, 8 stycznia 2012
środa, 7 grudnia 2011
apooort!
po ostatniej notce padł mi laptop, toteż nie mogłam tu być ;)
pisałam, że mamy beznadziejny aport, ale zaraz po tym, ostro wzięłam się do pracy. oto efekt:
jest duużo lepiej, pies przybiega, daje do ręki. został ostatni etap, czyli puszczanie na komendę.
aportu uczymy się niemal od kiedy Etna u nas jest, czyli dobre kilka miesięcy ;) szło dość opornie, ale to wszystko wyłącznie moja nieumiejętność. wystarczyło zmienić podejście i konsekwetnie trzymać się jednej metody, bez zniechęcania się po kilku próbach... i oto jest!
kocham nakręcenie mojego psa. czas na wybór pierwszych dysków do frisbee!
pisałam, że mamy beznadziejny aport, ale zaraz po tym, ostro wzięłam się do pracy. oto efekt:
jest duużo lepiej, pies przybiega, daje do ręki. został ostatni etap, czyli puszczanie na komendę.
aportu uczymy się niemal od kiedy Etna u nas jest, czyli dobre kilka miesięcy ;) szło dość opornie, ale to wszystko wyłącznie moja nieumiejętność. wystarczyło zmienić podejście i konsekwetnie trzymać się jednej metody, bez zniechęcania się po kilku próbach... i oto jest!
kocham nakręcenie mojego psa. czas na wybór pierwszych dysków do frisbee!
Subskrybuj:
Posty (Atom)